O autorze
dr Magdalena Wichrowska – filmoznawczyni i filozofka, ex-naczelana „Musli Magazine”, autorka książek "Szukając prawdy. Problem poetyki w polskim filmie dokumentalnym po roku 1989" i "Toruń. Miasto kobiet" oraz programu edukacji filmowej Movie Mówi Project

Niepokorni z Torunia. Podsumowanie 14. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Tofifest

„Toni Erdmann” Maren Ade, zwycięzcą konkursu głównego ON AIR
„Toni Erdmann” Maren Ade, zwycięzcą konkursu głównego ON AIR MFF TOFIFEST
Dziś wpis lokalny. Mieszkam w Toruniu, który obok uroków pozaturystycznych bezdroży (znanych tylko mieszkańcom) i głównych szlaków wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jest też miejscem twórczego fermentu i wielu inicjatyw kulturalnych. O tym mówi się mało albo w ogóle. Tymczasem nadarza się okazja. Piszę o tym 3 dni po zakończeniu Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TOFIFEST. Była to już 14 edycja wydarzenia, którego hasłem od wielu lat jest „niepokorność”. Gdzie ją odnalazłam i dlaczego warto zajrzeć do nas w przyszłym roku? Sprawdźcie. Oto 9 dni festiwalu w mojej prywatnej niepokornej 9.

1. Thelma i Louise, tytułowe bohaterki obrazu Ridleya Scotta, 25 lat po światowej premierze pojawiły się na plakacie Tofifest, sygnalizując niepokorność, siłę i bunt kobiet, które dyrektorka festiwalu, Kafka Jaworska, w wielu wypowiedziach poszerzała do roli „manifestu wolności człowieka”. Obraz, oglądany po latach, nie traci nic ze swojej aktualności i energii, które dostarcza kolejnemu pokoleniu kobiet. Jego dziewczyńska witalność nadal podnosi na duchu kobiety, którym nazwiska Varda czy Deren niewiele mówią.

2. David Bowie – wizjoner, magik, artysta totalny! Tofifest w tym roku przypomniał jego oryginalne kreacje filmowe, w tym kultowego „Człowieka, który spadł na ziemię”, o którym mówią wszyscy, choć niewielu widziało. Obejrzeć go na dużym ekranie to osobliwa przygoda i przyjemność filmowa. Festiwal zwieńczył koncert, w którym Natalia Przybysz, Brodka, Tomek Makowiecki i Tymon Tymański zaśpiewali piosenki z repertuaru niepokornego artysty.

3. Tofifest ma swoje korzenie w offie. Tak zaczynała się jego przygoda na mapie polskich festiwali. Początki wydarzenia zbiegły się z erupcją polskiego kina niezależnego. Ta filmowo-nostalgiczna podróż w kameralnym, piwnicznym kinie Dworu Artusa była fantastycznym ukłonem w stronę prawdziwie niepokornej polskiej fali, która zmieniła myślenie o naszej kinematografii przełomu wieków.

4. Niepokora w pokorności. Robiąc międzynarodowy festiwal, twórcy często zapominają o własnym podwórku. Tofifest cenię za sekcję LOKALIZACJE, dzięki której od wielu lat zwraca uwagę na autorów z regionu.

5. Jednym z najjaśniejszych punktów wydarzeń kulturalnych jest dla mnie zawsze oferta skierowana do najmłodszych. Tofifest nie hoduje biernego obserwatora, uczestnika przeglądu. Za to brawa! FILMOGRANIE! to interdyscyplinarny projekt edukacji filmowej dla młodych niepokornych. Warsztaty dla dzieci skupiają się na szeroko pojętych sztukach audiowizualnych. Motywem przewodnim tegorocznej edycji był telewizyjny teatr sensacji.

6. I tak przechodzę do najbardziej obleganych sekcji. Zacznę od FORUM, które jest pigułką sezonu filmowego. Wiele z prezentowanych obrazów jeszcze nie trafiło do polskiej dystrybucji. Z tych, na które warto czekać (poza tytułami, o których pisałam już Wam przy okazji MFF Nowe Horyzonty) wyróżniam „Marzenia”. To piękne, wyważone kino zaangażowane, rozegrane bez histerii i oskarżycielskiego tonu. Renārs Vimba jest daleki od publicystki i kina społecznego rysowanego grubą kreską. Historia opuszczonych przez rodziców dzieciaków z łotewskiej wsi nie chwyta za gardło, nie stawia widza pod ścianą, nie zostawia z pustką. Przeciwnie, jest kinem pełnym nadziei, czułości i kolorów, pomimo wszystkich odcieni szarości, które towarzyszą bohaterom.

7. W sekcji konkursowej ON AIR przekornie i niepokornie doceniam „Her Composition” Stephana Littgera – za wolność, otwartość i ucieczkę od moralizatorstwa, którą można czytać jak spóźnioną edukację sentymentalną. Historia młodej kompozytorki, której załamuje się kariera i która postanawia zacząć eksperymentować z własnym ciałem i klientami agencji towarzyskiej mogła zejść na manowce kina paniki moralnej lub kina voyeurystycznej pustki, tymczasem okazała się dowcipną opowieścią o niedolach i niewygodach tworzenia, jednocześnie doskonałą przeciwwagą dla schematycznego i nudnego, prezentowanego w tej samej sekcji, „La Danseuse” Stéphanie Di Giusto.

8. W konkursie FROM POLAND nie potrafię wskazać jednego tytułu. Mam tu aż czterech wielkich niepokornych! Zwycięzcę, obraz „Ostatnia rodzina” cenię za odwagę i konsekwencję reżysera Jana P. Matuszyńskiego w dyskretnym kreśleniu intymnej i boleśnie emocjonalnej historii o tabloidowym potencjale. „Kosmos” Andrzeja Żuławskiego uwielbiam za to, że niemożliwe stało się możliwe – język Gombrowicza zaistniał na ekranie. „Baby Bump” Kuby Czekaja to bezdyskusyjnie najbardziej wyrazisty i oryginalny głos młodego pokolenia filmowców. Last but not least – „Wszystkie nieprzespane noce” Michała Marczaka cenię za wciągający eksperyment formalny na granicy fabuły i dokumentu.

9. Mnie również udzieliła się niepokorność festiwalu. Zupełnie nie po drodze mi z zachwytami jury i lwiej części publiczności nad zwycięzcą konkursu głównego ON AIR. Za swój niepokorny sprzeciw zostałam już publicznie zlinczowana i zakrzyczana przez najbliższe otoczenie, cóż, taka niedola niepokornych. „Toni Erdmann” Maren Ade jest obrazem nieznośnie wtórnym, konstrukcyjnie i dramaturgicznie kalekim, przeciąganym do bólu tylko po to, by wygrać kolejne skecze. I aż trudno uwierzyć, że ten jednoznaczny i zamknięty przyciężką tezą film – oczywistą od pierwszych sekwencji – zrealizowała autorka piekielnie inteligentnego, niejednoznacznego i przewrotnego obrazu „Wszyscy inni”.

Z łezką w oku, jeszcze na fali ekscytacji i inspirujących rozmów oraz „wszystkich nieprzespanych (festiwalowych) nocy” już dziś zapraszam Was na kolejny Tofifest. Do zobaczenia za rok!

Więcej informacji o gościach festiwalu, sekcjach filmowych i lista nagrodzonych: www.tofifest.pl
Trwa ładowanie komentarzy...