Siostry, dziewczyny, walczymy!

„Mustang”, reż. Deniz Gamze Ergüven
„Mustang”, reż. Deniz Gamze Ergüven Gutek Film
W Polsce trwa protest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Łączymy się w obronie naszej godności i wolności. Debata publiczna ma szczególną wymowę, gdy z języka publicystyki przechodzi w bolesną i głęboką refleksję. Protest ma szczególną siłę, gdy jesteśmy razem. To przypadek, ponieważ premierę zaplanowano już jakiś czas temu, ale siostrzana siła, potrzeba wolności i walka o nią, której doświadczymy na ekranie podczas piątkowej premiery obrazu „Mustang” Deniz Gamze Ergüven, będzie miała szczególne znaczenie.

W książce Michela Houellebecqa „Uległość” utrata wolności ma smak figówki i baklawy. Islam uwodzi w niej egzotyką, działa na zmysły, jest obietnicą piękna. To ostatnie materializuje się w obrazie „Mustang” pod postacią nastoletnich sióstr z tureckiej prowincji. Bohaterki Deniz Gamze Ergüven nie przypominają jednak niczym nastoletniej Aiszy, żony Redigera, która w popłochu ucieka przed mężczyzną, gdy ten przez przypadek widzi jej twarz. Nur, Ece, Lale, Selma i Sonay są zwyczajnymi nastolatkami, które śmiało wyrażają swoje opinie, cieszą się życiem, bez skrępowania odkrywają jego smaki i zapachy. Ich piękno to nieokiełznanie, radość i beztroska. Kiedy jednak przestrzeń wokół sióstr zacznie się kurczyć, ich urok powoli będzie gasnąć. Nie od razu, to będzie długi proces, którego gorycz – jak w powieści Houellebecqa – przełamany będzie słodyczą pięknie opakowanych, przewiązanych kokardą ciastek. Na szczęście w obrazie tureckiej reżyserki w pewnym momencie pojawią się mdłości.

Zanim dostrzeżemy ich pierwsze oznaki, autorka znieczuli nas pięknym idyllicznym krajobrazem i beztroską młodości, którą widz dzieli z bohaterkami. Poznajemy je w dniu zakończenia roku szkolnego, podczas niewinnych zabaw ze szkolnymi kolegami. Te obrazy reżyserka po chwili konfrontuje z nieprzyjaznym światem dorosłych, którzy w zachowaniu dziewcząt widzą zepsucie. Remedium na nie mają się okazać domowy areszt i aranżowany ślub. Nic nowego, znamy te historie doskonale. Z gazet, które donoszą o samobójstwach i zabójstwach młodych żon, a jednak sięgając po kolejne doniesienia, nie potrafimy się odkleić od wrażenia, że opisywany świat to nie nasza historia. Emocjonująca, bulwersująca, ale nie nasza. W „Mustangu” tego komfortu nie znajdziemy.



Autorka od samego początku konsekwentnie nie ulega pokusie jednoznaczności, której oczekuje widz wystraszony widmem szalejącego Islamu. Tym wygrywa jego uwagę. Począwszy od ekspozycji nasze przypuszczenia są wystawiane na nieustanną próbę. Tradycja konsekwentnie przenika się w jej obrazie z potrzebą wolności. Uległości towarzyszy bunt. Obowiązek przechodzi w zabawę. Kino wygrane na zaangażowanej nucie schodzi na manowce lirycznych i komediowych tonów. Próba zbudowania klaustrofobicznej atmosfery bliższa jest tej, którą w swoim debiucie pokazała Sofia Coppola, aniżeli autorki portretujące trudną sytuację kobiet w świecie islamskim. Ten brak egzotyki oraz rozpięcie go między poetyką kina młodzieżowego i interwencyjnego czyni z obrazu Ergüven jeden z najbardziej bolesnych filmów ostatnich lat, który ucina debatę publiczną na rzecz głębokiej refleksji.

Sprzyja jej perspektywa wewnętrzna, intymność obrazu i bliskość bohaterek. Miękkie światło, kamera, która przez detal pokazuje nam emocje dziewczynek, drobne i pozornie mało istotne gesty są dla Ergüven naturalną drogą do pokazania rzeczywistości, którą doskonale zna. Autorka wprowadza widza w siostrzany krąg. Widz jest niemym uczestnikiem tego sojuszu, ale do czasu. Gdy przyjdzie chwila próby, będzie już zaangażowany nie politycznie, nie społecznie, ale emocjonalnie. Na peryferiach tego kameralnego dramatu, w drugim planie, autorka kreśli barwną panoramę nastrojów panujących we współczesnej, powoli liberalizującej się Turcji. Turcji naśladującej Zachód, w pełni nowoczesnej i tej opartej na tradycji, w której kobiety są obywatelami drugiej kategorii.

„Mustang”, reż. Deniz Gamze Ergüven
premiera: 8.04.2016
Trwa ładowanie komentarzy...